- Anno Green czy ty znowu gadasz z samą sobą , mówiłam że psycholog był ci potrzebny a ty nie, ja wiem zawsze swoje...-powiedziała moja niby mamusia.
- Oh czy ty się wrescie ode mnie odpierdolisz? Nie rozumiesz że Cię nie kocham , ja Cię nie na widzę! Nigdy nie zastąpisz mi matki, wypchaj się!
- Oj kochaniutka nie tym tonem , jeszcze mieszkasz w moim domu w którym panują moje zasady SUKO!
- Jak ty mnie kurwa nazywałaś,wypraszam to sobie. Wyprowadzam się.....
- Ty się wyprowadzasz, haha bardzo śmieszne , niby gdzie , hm no mów gdzie?
- Jeśli nie do mojej przyjaciółki to do domu dziecka , wole tam być niż tu!
Po tych słowach pobieglam do pokoju, i sie w nim zamknęłam.Nie chciałam wychodzić tam gdzie jest ta idiotka. Zmienię się , tak zmienię się nikt mnie nigdy więcej nie skrzywdzi oraz przeprowadzę się do domu dziecka. Tak będzie lepiej dla mnie i tej baby na dole. To czas zacząć się pakować. Gdy się zaczęłam pakować do rąk wpadło mi zdjęcie moje i Nialla. Przypomniałam sobie wszystkie dobre chwile z nim , no ale kit wybrał bycie palantem. Zostawił mnie samą, bez nikogo. Taką bezbronną, niczego nie wartą. On zabrał mi serce, na początku je łamiąc , tak przyjaźniłam się z nim i kochałam go. Ale on mnie zostawił w liście napisał że jestem beznadziejną przyjaciółką , nie mam serca i zaczął mnie wyzywać. Gdy tak myślałam wróciłam do rzeczywistości i wrzuciłam zdjęcie do kosza, a ja spojrzałam na telefon chcąc zobaczyć która jest godzina.
- Szlag jest już 18 , a w D.D miałam być o 16.- powiedziałam i szybko z walizką zbiegłam po schodach i zaczęłam się ubierać.
- A ty gdzie młoda panno?
- A co ty taka ciekawska co ? Życia swojego nie masz i wpieprzasz się w moje, nie martw się poradzę sobie lepiej od ciebie.
- Haha już w to wieże , no no.
- To uwierz już nigdy tu nie przyjdę , nie będę miała zamiaru.
- Wynoś się.
I takim o to sposobem wywaliła mnie z chaty. Idąc przez park rozmyślałam co mam zrobić, czy się poddać?
Nie nie Anna Green się nie poddaje. To mam zacząć pracę? Tak najlepiej będę jak zacznę pracę, ale najpierw pójdę do domu dziecka.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
Notatka po rozdziale.
________________________________________________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz